Witaj Orionku! Dawno nie pisałam, ale u mnie dużo się dzieje, bo przyszła wiosna i jest ogrom pracy w ogrodzie, a i spacerów jest więcej. Ale tęsknię do Ciebie i chciałabym wiedzieć, jak Ci się żyje. U mnie wszystko jest fajnie, tylko mam masę pracy w ogrodzie, bo bardzo lubię kopać dołki, ale co jakiś wykopię to moje człowieki go zasypią i muszę kopać od nowa. To chyba taka ich zabawa to zasypywanie. W ogóle nie pomyślą, ile się muszę napracować, żeby wykopać taki porządny dołek. No ale trudno. Poza tym są w porządku, niech więc mają tą swoją zabawę w zasypywanie. Dzisiaj ludziowy papcio zawiózł mnie do lecznicy, a tam był taki ogromny samochód z rurami i coś wyciągał ze studzienki kanalizacyjnej strasznie przy tym warcząc. Trochę się przestraszyłam i zaczęłam drżeć, ale papcio chyba przestraszył się jeszcze bardziej, bo usiadł na krawężniku. Musiałam zapomnieć o moim strachu i szybciutko się do papcia przytuliłam. No bo przecież chyba od tego jest pies, żeby ludzi na duchu...